Ale Sajgon!!

Ho Chi Minh City – Saigon!!sajgon

 

pobrane English translation below ⇓⇓⇓

W Sajgonie, a tak dokładniej w Ho Chi Minh City spędziliśmy zaledwie jeden dzień. Zacznę od tego, że tak jak zwykle musieliśmy czegoś nie doczytać, nie być w pełni doinformowani i tym sposobem dotarliśmy do Wietnamu zaraz przed Nowym Rokiem – Chińskim Nowym Rokiem, który w Wietnamie jest obchodzony z podobną fetą jak u sąsiadów. Tak więc po dotarciu na miejsce, już w ten sam dzień okazało się, że musimy się szybko ewakuować jeśli nie chcemy utknąć na zbyt długo. Nowy Rok bowiem wiążę się z tym, że biura podróży są przez kilka dni nieczynne. Z kolei wszyscy mieszkańcy wsiadają na skutery i całymi rodzinami jadą do rodzinnych miast świętować ten szczególny okres.

Będąc w Bangkoku zdążyliśmy się przyzwyczaić do wszechobecnych skuterów, ale dopiero w Sajgonie widok ten wprowadził nas w osłupienie! Początkowo mieliśmy problem z przejściem przez ulicę, przecież nikt tam nie przejmuje się przechodniami. Ale po paru godzinach już umieliśmy w miare bezpiecznie przekraczać drogę, w pośpiechu uciekając przed nadjeżdżającymi -non stop trąbiącymi – skuterami.

skutery

Kolejną rzeczą związaną ze skuterami, którą tu odkryliśmy była ich pojemność. Bo z założenia skuter ma być dość tanim pojazdem (względem samochodu) pozwalającym omijać miejskie korki, posiadającym dwa miejsca – dla kierowcy oraz z tyłu dla pasażera. Też tak uważaliście? A więc pudło! W Wietnamie skuter zastępuje: rodzinny 4 osobowy samochód, taksówkę, samochód dostawczy i właściwie to można przewieźć nim tam wszystko!

skuter

Samo miasto nie zrobiło na nas ogromnego wrażenia, co prawda zobaczyliśmy wiele ciekawych rzeczy i miejsc, lecz w stosunku do dopiero co opuszczonego Bangkoku wypadło słabiej. Z drugiej strony nie widzieliśmy całego, więc jest szansa, że wtedy zmienilibyśmy nasze zdanie. Z Sajgonu mamy jedno złe wspomnienie, było to jednyne miejsce z tych odwiedzonych podczas podróży gdzie chcieli nas okraść (kieszonkowiec łasił się na telefon) :/ na szczęście Grzegorz był czujny 🙂

Będąc w Sajgonie obowiązkowo trzeba odwiedzić Muzeum Wojny. Przedstawia ono konflikt z perspektywy ofiary ( Wietnamu) oraz najeżdźcy (USA). Zwiedzanie zaczynamy na zewnątrz budynku gdzie zobaczymy pojazdy i sprzęt używany przez Amerykańskich żołnierzy podczas wojny. W środku natomiast znajdziemy mapy, historię wojny oraz wiele zdjęć, które przedstawiają min. torturowanych żołnierzy, dzieci… wszystko bez jakiejkolwiek cenzury. Choć zdjęcia z okresu wojny są niezmiernie wstrząsające najgorsze jednak dopiero przed nami. W jednej z sal znajdują się zdjęcia przedstawiające skutki użycia przez Amerykanów (obecnie zakazany ) środka o nazwie Agent Orange – zdjecia dzieci jakie urodziły się w następstwie skażenia tym śrokiem. Wystawa dla osób z mocnymi nerwami, gdyż część zdjęć jest naprawde drastyczna.

W muzeum spędziliśmy całe popołudnie więc resztę miasta zwiedzaliśmy już wieczorem. Mogliśmy zobaczyć lokalną kulturę, budynki, sklepiki oraz udało nam się załapać na zakupy w Ben Thanh Market. To tam odkryliśmy jak pyszny jest karmelizowany imbir!

binh tay market

Podczas pobytu w Sajgonie spróbowaliśmy również jedną z potraw, której nazwa ( u nas w polsce) wywodzi się od nazwy właśnie opisywanego miasta – Sajgonki. I musze powiedzieć jedno, jak smażone przypominają te serwowane powszechnie spring rolls. Tak surowe, dla nas coś strasznego!! Ich smak nie przemówił do nas zupełnie, a wręcz było nawet gorzej :/ Sądzimy, że mogło to być, któreś z ziół, może pietruszka? Nie wiem. Nie robilismy drugiego podejścia do tematu więc trudno stwierdzić czy wszystkie są robione w ten sam sposób, czy poprostu te jedne były tak pechowo – dla nas – sporządzone!

sajgonki

Z Wietnamu wspominamy jeszcze jedną rzecz – kable telekomunikacyjne.  Takiej ilości kabli podłączonych do jednego słupa jeszcze nigdy nie widzieliśmy. Szczerze współczuje tamtejszym elektrykom 😉

kable

kable

Z Wietnamu udaliśmy się w stronę Kambodży. Trzy dniowa podróż deltą Mekongu a u jej celu Phnom Penh.

P.s. Tak to tylko my potrafimy 🙂 nie naładować aparatu, robić zdjęcia telefonem… po czym zanim zostaną przegrane w bezpieczne miejsce, bezpowrotnie stracić. No cóż, dobrze, że zostało choć kilka, a cała reszta jest w naszym uniwersalnym albumie zwanym – wspomnienia 🙂

sajgon13 sajgon12 sajgon11 sajgon10 sajgon9 sajgon8 sajgon7 sajgon6 sajgon5 sajgon4 sajgon3

pobrane ENGLISH

In Saigon, well exactly in Ho Chi Minh City, we spent only one day. So like always we had to be uninformed, we didn’t check everything and in this way we went to
Vietnam exactly before New Year – Chinese New Year, which in Vietnam is celebrated same like in their neighbor. So just after arrive to Saigon, in same day we got the information that we have to evacuate fast from the city if we don’t want to stuck for too long. Because of New Year travel agencies are closed for few days and all people take their scooters and going to home cities to celebrate this special time.

Time spent in Bangkok was enough to get used to view of scooters around, but in Saigon this view made us shocked! On the beginning we had the problem to cross the road because no one there care about pedestrians. But after few hours we learnt how to do it quite safe,  running in between the scooters. The next thing which was new for us about the scooter was how much they can hold. We always thought that scooter is a kind of transportation, quite cheap (compared to car) which help to avoid traffic jams, and has 2 places – one for the driver and another for passenger. You thought the same? Wrong! In Vietnam scooter is used as: 4 places family car, taxi, truck, and generally you can use it for everything.

If you are in Saigon you have to visit War Remnants Museum . Whole museum shows the war from victim’s (Vietnam) perspective. Outside we can see the vehicles and equipment used by American Army in time of war. Inside we can find maps, history facts and a lot of pictures, which show tortured soldiers and kids… everything without any censure. In one of the rooms there are pictures showing consequences of used by Americans ( now prohibited) herbicide called Agent Orange – pictures shows kids who were born deformed. This part of exhibition is for people with strong nerves, because some of them are very drastic.

In museum we spent whole afternoon so the rest of the city we saw in the evening. We could see local culture, buildings, shops and we even did shopping in Ben Thanh Market. We discovered there how tasty is caramelised ginger!

In Saigon we also tried one of most famous dishes – spring rolls. And what can we say about is, that if fried taste similar like everywhere, than fresh for us were horrible! Their taste (for us) was awful:/ We think that was because of some herbs, maybe parsley? We don’t know. We didn’t try them again so it’s hard to tell if all of them are same or just that one we tried were so bad.

From Vietnam we remember also one special thing – telecommunication cables. So many cables attached on one pole we had never seen before. The local electricians have really hard job.

From Vietnam we traveled to Cambodia. Three days trip on Mekong Delta and in the end Phnom Penh.

P.s. Only we can do something like that. We forgot to charge camera and we did a pictures by cell phone… but before we save them on some safe device they were lost by accident. Well, good that we have even few… the rest is in our universal album called – memories.

One Comment

  1. Pretty nice post. Thank you so much!

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*